Za szybko odszedłeś, o te parę wspólnych chwil.
Aby wymienić się niesłyszanymi słowami.
O te 1000 partii w tysiąca i wypraw do lasu.
Śmierć przyszła nie proszona i porwała Cie bezokupnie.
Perfidnie i naocznie, niespodziewanie i niesłusznie.
Chodź śmierć poskąpiła krwi,
serce nie szczędziło łez.
Gdy rodziłem się zasypiałem w twoich rekach,
Dwadzieścia lat później odszedłem leząc w moich.
Mówiłeś że najgorsze przede mną,
a nie wiedziałem że chodzi Ci o ten dzień.
Nauczyłęs mnie twardo trzymac pięści, i miękko śmieć sie do ludzi.
Byłeś mym nauczycielem, a stałeś się zaległością.
Nie lubiłeś gdy się smuciłem,
wiec ciesze się że jesteś w lepszym miejscu.
Czekaj tam na mnie, i rozdaj karty. jeszcze wygram z Tobą
bo śmierć i tak nie da mi walkowera.














Comments